Poszukujesz psychologa sportu lub pracy w Gdynii? Niesiemy pomoc w naszym gabinecie.

Pierwsza praca jako nauczyciel cz. II

Przebieg owej lekcji tamtego piątkowego popołudnia sprzed dwudziestu bez mała lat pamiętam tak dokładnie nie dlatego, że była ona czymś szczególnym, lecz raczej dlatego, że stanowiła przypadek typowy.

„No, już dobrze! Siadajcie! Słyszeliście dzwonek!” Niektórzy słyszeli, ale większość nie zwraca na nic uwagi: zajęci są nadal rozmowami, siedzą na swych ławkach, wałęsają się przy drzwiach i między ławkami kolegów.

„Spokój! Ma być wreszcie spokój! Krzysiek, Magda, Danka – proszę na miejsca. Darek, może byś poczekał aż skończą się lekcje i wtedy będziesz sobie dalej prowadził swoje rozmowy?” Podchodzę do brzegu tablicy, gdzie zwykle zapisuję nazwiska źle zachowujących się i dopiero ( w ten sposób osiągam spokój. Darek przestaje rozmawiać. Odwracam się do klasy. „Czekam. Czekam. Nie zaczniemy, dopóki nie będzie całkowitego spokoju, nawet gdybyśmy mieli czekać cale popołudnie”. Następuje długa przerwa. Większość uczniów przerywa swe różne zajęcia jedynie w takim stopniu, bym mógł mieć wątpliwe przekonanie, że mnie słuchają.

– „Mam dziś dla was do zanotowania kilka uwag na temat…”

– „Czy to będzie na klasówce?” – przerywa Lidka.

– „Oczywiście, że będzie. To ważne”.

– „Nie mam żadnej kartki” – odpowiada Lidka.

– „To pożycz jakąś. Szybko, już tracimy cenny czas”.

– „Niech pan nie zaczyna, póki czegoś nie pożyczę” – prosi Lidka. – „Kto ma kawałek papieru do pożyczenia?”

– „Znaczy się, do podwędzenia!” – docina Robert. Lidka, która wstała z ławki i kręci się po klasie w poszukiwaniu kogoś, kto da jej papier, rzuca mu zle spojrzenie. Kilku uczniów daje jej znaki, przywołuje ją. W ciągu kilku sekund uczniowie czynią zamieszanie przy pożyczaniu papieru i ołówków. Kilku z nich wykorzystuje tę sytuację jako sposobność do nawiązania przerwanych przeze mnie wcześniej rozmów.

– „O.K. Wszyscy już nareszcie mają papier i pióro: uspokójcie się, zaczynamy. Proszę pisać, jak zwykle, dzisiejszą datę i temat: «Ćwiczenia gramatyczne»”.

– „Który dziś jest, proszę pana?” – z końca klasy dobiega czyjś donośny głos. Z miejsca zapominam, którego dziś mamy i pytam, czy ktoś nie wie, jaki dziś dzień.

– „Piątek” – mówi Karol i wszyscy zaczynają się śmiać.

– „Ależ nie, mam na myśli datę. Wszyscy wiemy, że dziś piątek”. Kilka głosów rzuca kilka dat: w końcu staje na piętnastym, jako że liczba ta popierana jest najgłośniej.

– „Spokój! Proszę o spokój! No, tak lepiej. Teraz zapiszcie temat: «Ćwiczenia gramatyczne»”.

– „Gramatyczne? Jak się pisze «gramatyczne»?” – wyrywa się Paulina. „Masz rękę, Paulino. Jak chcesz coś powiedzieć, podnieś proszę rękę” – odpowiadam jej, nie próbując nawet jakoś specjalnie ukryć swej irytacji. Zastanawiam się, co powoduje tą dziewczyną. Piszę słowo „gramatyczne” na tablicy i czekam, aż Paulina je przepisze. Dostrzegam kilku innych, którzy również przepisują z tablicy. Być może powinienem był napisać to od razu na samym początku. Nie zastanawiam się nad tym jednak 10 zbyt długo, ponieważ wiem, że jeśli zawaham się choćby przez kilka sekund, uczniowie stracą tę nieznaczną motywację, jaką zdają się w tym momencie wykazywać. Spieszę się.

– „A teraz, pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać przy ćwiczeniach gramatycznych, jest…!”

– „Niech pan zaczeka! Jeszcze nie jestem gotowa” – znów odzywa się Paulina.

– „Niech pan poczeka! Jeszcze nie jestem gotowy, proszę pana!” – małpuje Darek. Kilku chłopców parska śmiechem. Zastanawiam się: z jakiej potrzeby wewnętrznej wynika to sarkastyczne zachowanie Darka. Reakcja Pauliny na nie jest nieco bardziej dosadna.

– „Zamknij dziób Darek, durniu” – odcina się.

– „Dość tego, Paulina, Darek”. Znów podchodzę do tablicy, grożąc karnym odnotowaniem nazwisk. Sytuacja nieco się uspokaja i ponownie próbuję rozpocząć lekcję, podnosząc głos tak, by przebił się przez utrzymujący się w klasie hałas.

– „Panie Galloway, czy da się przysunąć moją ławkę?” – pyta Janka –

-„za duży tu szum i nie słyszę co pan mówi”.

– „Ja też nie lubię hałasu, jak ty, ale mamy swoją pracę i będziemy się nią zajmować niezależnie od tego, czy będzie szum, czy me”, odpowiadam jej, próbując mówić głosem twardym i spokojnym.

– „Ale czy da się przysunąć, proszę pana?” – ponownie pyta Janka.

– „Czy mogę Janko. Chcesz powiedzieć, czy mogę się przysunąć”.

– „Tak, proszę pana. Da się?”

– „Już dobrze, Janko, jeśli da się szybko i cicho, to możesz”.

W czasie gdy Janka przesuwa swą ławkę bliżej do przodu, w klasie znów wybucha ogólne zamieszanie. Kilka ławek zmienia miejsce i hałas staje się nie do wytrzymania.

– „Spokój! Czy nie moglibyście się już wreszcie uspokoić? Czas zabrać się do notatek”.

– „Dlaczego zawsze musimy robić notatki?” – pyta Paulina, znów nie racząc podnieść ręki do góry przed zabraniem głosu. Postanawiam nic jej nie mówić o ręce, ale odpowiedzieć na wątpliwości w sprawie notowania.

– „Ponieważ notatki będą wam potrzebne do egzaminów, do których, jak wiecie, zostało już tylko 4 tygodnie”.

– „Czy wszyscy już są gotowi? Czy zdajecie sobie sprawę, że już od siedemnastu minut próbujemy zacząć lekcję? Doprawdy, nie wiem, moi drodzy, co się z wami dzieje? Wygląda na to, że każdego dnia potrzebujecie coraz więcej czasu, żeby wziąć się do pracy. Jak więc już mówiłem, pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać przy ćwiczeniach gramatycznych jest fakt, iż w szerokim tego słowa znaczeniu definiuje się je jako … o co chodzi Jerzy?” – „Czy «ćwiczenie» pisze się przez w?”

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.