Poszukujesz psychologa sportu lub pracy w Gdynii? Niesiemy pomoc w naszym gabinecie.

OBIEKTYWNOŚĆ NIE MA NIC DO RZECZY

Namawiam Cię, żebyś konkretnie i szczegółowo analizował swoje przeświadczenia na własny temat, ponieważ przekonałam się, że niskie poczucie własnej wartości w różnych dziedzinach potrafi mieć niezbyt wiele wspólnego z obiektywną rzeczywistością, sprowadzoną właśnie do namacalnych konkretów. Chcę opowiedzieć tu o dwóch przypadkach, kiedy kontrast między ogólną złą oceną a jej rozpisaniem na poszczególne elementy był wyjątkowo dobrze widoczny.

Jedna to opowieść Marka, pacjenta z grupy dla osób z nerwicą, w której byłam obserwatorem, kiedy uczyłam się swego zawodu. Otóż Marek uważał, że jest nie dość sprawny fizycznie i wysportowany. Jego niedościgłym wzorem był ojciec, kapitan marynarki, któremu chciał zaimponować. Zapytany, czy uprawiał kiedyś jakiś sport, Marek wymienił jeździectwo, pływanie i parę innych dyscyplin, w których osiągał bardzo dobre wyniki. Kiedy doszedł do tego, że zdobył mistrzostwo Polski w skokach spadochronowych, grupa zaczęła się śmiać. On w pierwszej chwili nie zrozumiał, co ludzi tak bawi, więc chichocąc zaczęli mu tłumaczyć, że wyżej w męskich sportach wspiąć się już nie można.

Bohaterką drugiej sytuacji, też w grupie terapeutycznej, była Lusia, trzydziestoletnia pracująca mężatka, matka dwojga dzieci. Płacząc oskarżała się o to, że jest wyrodną matką i złą żoną, nie dba o dom i rodzinę, poświęca im za mało czasu i starań. Na marginesie dodam, że pracowała na półtora etatu. Poprosiłam Lusię, żeby opowiedziała, jak wygląda jej powszedni dzień i sobota z niedzielą, szczegółowo, od rana do wieczora. W tej grupie było nas jeszcze pięć w podobnej sytuacji, jednocześnie matek i pracownic. Wszystkie opowiedziałyśmy o swoim gospodarowaniu czasem i okazało się, że każda – chociaż ma tylko jedną pracę – poświęca obowiązkom domowym i rodzicielskim mniej więcej tyle samo czasu co Lusia.

Można powiedzieć, że tych dwoje to wyczynowcy. I rzeczywiście, a mimo to wynikom ich życiowych starań nie udało się przebić przez uporczywe przeświadczenie, że nie sprawdzili się w ważnych dla siebie dziedzinach. Tym bardziej trudno mi uwierzyć, że uda się to w Twoim przypadku, skoro nie skaczesz ze spadochronem i nie pracujesz na półtora etatu (trochę się niepokoję, czy aby te przykłady – powtarzam, wyjątkowe – znów nie wpędziły Cię w kompleksy).

Dlatego jeszcze raz namawiam Cię do sprawdzania swego ogólnego mniemania o sobie za pomocą rozkładania go na czynniki pierwsze. Nic nie zrobiłeś tym tygodniu? Wypisz, czym się zajmowałeś w każdym kolejnym dniu. Zawsze wszystko gubisz? Przypomnij sobie ostatnie trzy przypadki, kiedy Ci coś zginęło. Jesteś złym pracownikiem? Sprawdź, ile razy i za co zganił Cię ostatnio szef. Może uda Ci się prześledzić to bardziej szczegółowo i konkretnie, a dzięki temu bardziej realistycznie – i w korzystniejszym świetle – zobaczyć siebie.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.