Poszukujesz psychologa sportu lub pracy w Gdynii? Niesiemy pomoc w naszym gabinecie.

Nauczyciel i dzieci

Korzystając z tego, że Debra jest przy tablicy, proszę ją, by zechciała zanotować szacunki wszystkich uczniów. Grześ zgłasza się pierwszy i ocenia. że potrzeba wszystkich dziesięciu sznurów. Zastanawiam się, czy rzeczywiście starał się oszacować, czy też raczej wyobraża sobie, że prawidłowa odpowiedź brzmi dziesięć, skoro tyle właśnie sznurów przyniosłem.

Przecież wiele z tych dzieci przekonało się, że przechytrzanie nauczyciela pozwala im uzyskać lepsze wyniki niż wyszukiwanie istotnych wskazówek w samym zadaniu. Debra pyta wszystkich o oceny. Melinda jest dziesiąta z kolei. Poprzednie oceny brzmiały osiem, dziewięć lub dziesięć. Teraz, kiedy Melinda musi podać swoje oszacowanie, szepcze: „Osiem”, zasłaniając przy tym dłońmi kartkę. Następnie, w trakcie, gdy pozostali podają swoje oceny, dziewczynka po cichutku wyciera gumką, to co miała na kartce i pisze:

„Osiem”. Sprawdza, czy ktoś tego nie zauważył. Odwracam się czując, że w jakiś sposób ją oszukałem. Dlaczego tak bardzo musi się przejmować swoją pomyłką? Dlaczego musi się tak starać, by inni nie zorientowali się, że ona nie wie?

Kiedy wszystkie oceny są już zapisane, zauważam, że żadna nie jest mniejsza od siedmiu, żadna też nie przekracza dziesięciu. Idąc z końca klasy ku tablicy, na której Debra zapisywała oceny, mijam ławkę Melindy i pytam ją, czy mogłaby mi pomóc w sprawdzaniu ocen. Waha się przez chwilę, po czym nie odrywając ręki od kartki ze swoją oceną, mnie papier i idzie za mną w kierunku stołu. Przechodząc koło kosza na śmieci pozbywa się dowodu własnej ignorancji. Korci mnie, by się dowiedzieć, jakie było jej pierwsze oszacowanie. Po lekcji, gdy zostanę sam, mogę wyciągnąć zwitek z kosza i sprawdzić: może nie do końca wymazała? Martwi mnie nie to, że nie umiała utrafić, lecz to, że bała się narazić swoją niewiedzą.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.